
Po zwiedzeniu Agrigento postanowiliśmy pojechać jeszcze do Scala dei Turchi. Skoro byliśmy już tak blisko, szkoda byłoby nie zobaczyć jednego z najbardziej charakterystycznych miejsc na Sycylii.
Trafiliśmy tam w dość nietypowych okolicznościach. Nad morzem zbierały się ciemne chmury, a chwilę po naszym przyjeździe zaczął padać deszcz. Przez moment zastanawialiśmy się nawet, czy w ogóle wychodzić z samochodu.
Na szczęście opady nie trwały długo i udało nam się dojść do białych klifów.
Pierwsze wrażenie? Miejsce rzeczywiście wygląda bardzo podobnie do zdjęć, które można znaleźć w internecie. Białe wapienne skały schodzące tarasami w kierunku morza robią ogromne wrażenie.

Z bliska widać jednak znacznie więcej szczegółów niż na fotografiach. Powierzchnia skał jest gładka, miejscami pofałdowana i przypomina zastygłe fale. Można spacerować po naturalnych tarasach i obserwować, jak morze przez tysiące lat rzeźbiło ten niezwykły krajobraz.
Największe wrażenie zrobił na nas kontrast pomiędzy jasnymi klifami a ciemnym niebem. Burzowe chmury wiszące nad wybrzeżem sprawiły, że miejsce wyglądało niemal nierealnie.

W czasie naszej wizyty nie było tłumów. Mogliśmy spokojnie przejść się po skałach, zrobić zdjęcia i nacieszyć się widokami. Trzeba jednak zachować ostrożność, szczególnie po deszczu. Miejscami skała była śliska, a niektóre fragmenty opadają stromo w kierunku morza.

Mimo niepewnej pogody cieszymy się, że zdecydowaliśmy się tu przyjechać. Scala dei Turchi okazała się jednym z tych miejsc, które naprawdę wyróżniają się na tle innych atrakcji Sycylii.
Jeśli będziecie zwiedzać Agrigento lub okolice, warto poświęcić dodatkową godzinę lub dwie, aby zobaczyć te niezwykłe białe klify na własne oczy.