Kilka dni przed wyjazdem na Sycylię na tapecie mojego komputera pojawiło się zdjęcie Doliny Świątyń w Agrigento. Miejsce wyglądało tak niesamowicie, że od razu sprawdziłam, jak daleko jest od naszej bazy w Syrakuzach. Gdy okazało się, że da się tam dojechać w ramach jednodniowej wycieczki, decyzja była właściwie podjęta. To miejsce trafiło na naszą listę bez dłuższego zastanawiania się.

Już po wejściu na teren stanowiska archeologicznego było wiadomo, że nie przyjechaliśmy tutaj bez powodu. Rozległy obszar pełen starożytnych ruin, kamiennych fundamentów i monumentalnych świątyń robił ogromne wrażenie. Trudno uwierzyć, że część tych budowli stoi tutaj od ponad dwóch tysięcy lat.

Spacer po Dolinie Świątyń różni się od zwiedzania większości zabytków. Nie ogląda się tutaj jednego obiektu. To raczej kilkukilometrowa wędrówka pomiędzy kolejnymi świątyniami, ruinami dawnych budowli i punktami widokowymi.
Po drodze mijaliśmy pozostałości starożytnych murów, fragmenty dawnych zabudowań i miejsca, które pozwalają wyobrazić sobie, jak wyglądało życie w jednym z najważniejszych greckich miast na Sycylii.

Największe wrażenie zrobiła na nas jednak Świątynia Concordii. To właśnie ona jest symbolem Doliny Świątyń i jedną z najlepiej zachowanych świątyń greckich na świecie. Patrząc na potężne kolumny trudno uwierzyć, że budowla powstała około 2500 lat temu.

W wielu miejscach ścieżka prowadzi pomiędzy drzewami oliwnymi i śródziemnomorską roślinnością. Co jakiś czas zza wzgórz wyłaniają się kolejne starożytne budowle, a w oddali można dostrzec błękit Morza Śródziemnego.

Dolina Świątyń okazała się miejscem znacznie większym i bardziej imponującym, niż wyobrażałam sobie, patrząc wcześniej na zdjęcia. To nie tylko zbiór ruin, ale ogromny teren pozwalający poczuć skalę dawnego świata.
Patrząc na te świątynie trudno było nie wrócić myślami do zdjęcia, które kilka dni wcześniej zobaczyłam na ekranie komputera. Tym razem nie oglądałam już tapety. Stałam dokładnie w tym miejscu.
To był jeden z tych momentów podróży, kiedy rzeczywistość okazała się jeszcze ciekawsza niż wyobrażenia.
