Przez cały pobyt na Sycylii mieszkaliśmy w Syrakuzach. To właśnie stąd codziennie ruszaliśmy na kolejne wycieczki i tutaj wracaliśmy po zwiedzaniu wyspy. Jednak Syrakuzy są czymś więcej niż tylko bazą noclegową.
Już pierwsze spacery pokazały nam, że to miasto ma swój wyjątkowy klimat. Z jednej strony można tu znaleźć zabytki pamiętające czasy starożytnej Grecji, z drugiej tętniące życiem uliczki pełne restauracji, kawiarni i niewielkich sklepików.
Najbardziej spodobało nam się to, że Syrakuzy nie sprawiały wrażenia miejsca stworzonego wyłącznie dla turystów. Oczywiście odwiedzających nie brakowało, szczególnie w historycznym centrum, ale obok nich toczyło się normalne życie mieszkańców.

Wieczorami spacerowaliśmy po mieście bez konkretnego planu. Czasem siadaliśmy na chwilę przy porcie, innym razem zaglądaliśmy w kolejne uliczki albo szukaliśmy miejsca na kolację.

Podczas pobytu zwiedziliśmy również Ortigię, targ, park archeologiczny oraz muzeum. Każde z tych miejsc pokazało nam inne oblicze Syrakuz i o każdym z nich opowiem szerzej w kolejnych wpisach.
Jednym z największych zaskoczeń okazał się park archeologiczny. Spodziewaliśmy się przede wszystkim starożytnych zabytków, a trafiliśmy również na niezwykłą wystawę rzeźb Igora Mitoraja, która idealnie komponowała się z otoczeniem.

To właśnie takie miejsca sprawiły, że Syrakuzy zapamiętaliśmy nie tylko jako bazę wypadową do zwiedzania Sycylii. Było to miasto, do którego z przyjemnością wracaliśmy każdego wieczoru i które na tydzień stało się naszym sycylijskim domem.