TEPLICKIE SKAŁY, CZYLI MNIEJ ZNANE SKALNE MIASTO W CZECHACH

Podczas pobytu w Karpaczu jeden dzień postanowiliśmy przeznaczyć na Skalne Miasto w Czechach.

Początkowo chcieliśmy pojechać do Adršpachu, czyli tej bardziej znanej części Skalnego Miasta. Okazało się jednak, że bilety są na konkretne godziny, a na porę, która nam odpowiadała, nie było już miejsc.

Zaczęliśmy więc sprawdzać, co jeszcze możemy zobaczyć w tej okolicy i tak trafiliśmy na Teplickie Skały. Poczytaliśmy, że są równie ciekawe i podobno jest tam trochę mniej ludzi.

Z Karpacza pojechaliśmy samochodem do Teplic nad Metují.

Teplickie i Adršpašskie Skały są ze sobą połączone i można przejść z jednej części Skalnego Miasta do drugiej. Nasz bilet również dawał taką możliwość.

Na początku braliśmy pod uwagę, że może przejdziemy obie części. Tyle że w nogach nadal czuliśmy wejście na Śnieżkę, więc szybko przestaliśmy mieć takie ambicje.

Same Teplickie Skały okazały się na tyle duże i ciekawe, że naprawdę nie potrzebowaliśmy już dokładać sobie kolejnych kilometrów.

Skały od samego początku robiły na nas duże wrażenie, ale im dalej wchodziliśmy, tym robiło się bardziej ciekawiej.

Ogromne skalne ściany, wąskie przejścia i kolejne formacje, z których wiele ma własne nazwy. Czasami rzeczywiście można było zobaczyć w nich kształt, od którego pochodziła nazwa, przy innych trzeba było trochę bardziej uruchomić wyobraźnię.

Największe wrażenie robiła na mnie przede wszystkim wielkość tych skał.

Na zdjęciach nie wygląda to tak samo. Dopiero stojąc na dole i patrząc wysoko do góry, widać, jakie są potężne. Momentami szliśmy pomiędzy ogromnymi skalnymi ścianami i właśnie te miejsca podobały mi się najbardziej.

PUNKT WIDOKOWY

Po drodze można było wejść również na punkt widokowy. I oczywiście skoro można było wejść, to z jednym z synów weszliśmy.

Mąż z drugim synem został na dole ze Spajkim. Plan był taki, że kiedy zejdziemy, oni też wejdą, a my w tym czasie zostaniemy z psem.

Tyle że nasze wejście i zejście trwało dłużej, niż się spodziewaliśmy. Nie chcieliśmy, żeby Spajki znowu tyle czekał, więc ustaliliśmy, że mąż z synem wejdą na punkt widokowy w drodze powrotnej.

Kiedy jednak po przejściu całej trasy ponownie znaleźliśmy się w tym miejscu, już im się nie chciało.

I szczerze mówiąc, chyba dużo nie stracili.

Widok z góry był ładny, ale mnie zdecydowanie bardziej podobało się to, co widzieliśmy na dole. Z góry patrzyliśmy przede wszystkim na las i otoczenie, natomiast największe wrażenie robiło na mnie chodzenie pomiędzy ogromnymi skałami.

CZY WARTO POJECHAĆ DO TEPLICKICH SKAŁ?

Według mnie zdecydowanie warto.

My trafiliśmy tam właściwie dlatego, że nie udało nam się dostać biletów do Adršpachu na odpowiednią godzinę. Gdyby były dostępne, pewnie nawet nie zaczęlibyśmy szukać innej możliwości.

A szkoda byłoby ominąć Teplickie Skały.

Nie wiem, która z dwóch części Skalnego Miasta jest ładniejsza, bo Adršpachu jeszcze nie widziałam. Mogę natomiast powiedzieć, że po przejściu Teplickich Skał wcale nie żałowałam, że tego dnia trafiliśmy właśnie tutaj.

Skały są ogromne, trasa ciekawa i zupełnie inna od tego, co oglądaliśmy przez pozostałe dni w Karkonoszach.

Skomentuj