Ostatni dzień w Livigno

Dzisiaj był nasz ostatni dzień w Livigno. Jutro rano ruszamy w drogę do domu, dlatego nie chcieliśmy już planować żadnej długiej i wymagającej trasy.

Postanowiliśmy pojechać jeszcze raz do Alpe Federia. Kilka dni wcześniej bardzo spodobała nam się ta dolina, więc uznaliśmy, że będzie to idealne miejsce na ostatnią rowerową wycieczkę.

Tym razem plan był prosty. Dojechać do restauracji w Alpe Federia, napić się kawy i spokojnie wrócić do Livigno.

Co ciekawe, trasa która kilka dni wcześniej wydawała się całkiem wymagająca, tym razem nie robiła już na nas większego wrażenia. Przez tydzień przyzwyczailiśmy się do górskich podjazdów i jazdy po szutrowych drogach.

W Alpe Federia usiedliśmy na kawie i przez chwilę zastanawialiśmy się, czy nie pojechać dalej tak jak poprzednio.

Pogoda była piękna, świeciło słońce i nic nie zapowiadało szybkiego końca wycieczki.

Ostatecznie zawróciły nas pierwsze grzmoty. Burzę zapowiadano dopiero na wieczór, ale w górach lepiej nie ryzykować. Zawróciliśmy i ruszyliśmy w drogę powrotną.

Jeszcze przed dojazdem do Livigno zaczął padać lekki deszcz. Nie przeszkadzało nam to jednak specjalnie. Wiedzieliśmy już, że to koniec naszego rowerowego tygodnia.

Po powrocie do hotelu zostało pakowanie, ostatnie zakupy i kolacja. Jutro po śniadaniu ruszamy do domu.

Tak zakończyliśmy nasz tydzień rowerowych przygód w Livigno.

Dodaj komentarz