Pierwszy dzień na rowerach w Livigno

Przed wyjazdem sporo czasu spędziliśmy na analizowaniu map tras rowerowych w Livigno. Szybko jednak przekonaliśmy się, że mapa pokazuje przebieg trasy, jej numer czy poziom trudności, ale nie oddaje tego, jak dana droga wygląda w rzeczywistości.

Dzisiaj mieliśmy jechać jedną z wcześniej wybranych tras. Ruszyliśmy zgodnie z planem, ale szybko okazało się, że prowadzi ona głównie pod górę asfaltową drogą, wśród samochodów. Widoki były piękne, ale nie po to przyjechaliśmy do Livigno. Szukaliśmy ciszy, lasu i górskich ścieżek.

Na jednej z kolejnych serpentyn zauważyliśmy trasę nr 123. Nie było jej w naszych planach, ale wyglądała bardzo zachęcająco. Postanowiliśmy skręcić właśnie tam.

To była dokładnie taka droga, jakiej szukałam.

Leśna ścieżka prowadziła między drzewami, z dala od ruchu samochodowego. Wokół panowała cisza, a co chwilę między drzewami pojawiały się widoki na dolinę Livigno i otaczające ją góry. Właśnie tak wyobrażałam sobie rowerowe Livigno.

Na początku byliśmy zachwyceni. Wreszcie znaleźliśmy coś, co bardziej przypominało górską przygodę niż jazdę zwykłą drogą.

Z każdym kilometrem trasa stawała się jednak coraz bardziej wymagająca. Ścieżka robiła się coraz węższa, pojawiało się więcej kamieni, korzeni i technicznych fragmentów. W kilku miejscach musiałam zejść z roweru i przeprowadzić go pieszo. Nadal bardzo podobała mi się ta trasa, ale zaczęłam rozumieć, że jest przeznaczona raczej dla osób mających większe doświadczenie w jeździe MTB.

Dokładnie takie ścieżki chcieliśmy znaleźć w Livigno. Jednakże okazały się zbyt trudne jak na początek naszej przygody z MTB.

Po przejechaniu tego odcinka zjechaliśmy do doliny i dalej ruszyliśmy już spokojniejszą ścieżką rowerową prowadzącą przez Livigno w kierunku jeziora. Tam zatrzymaliśmy się przy drogowskazach i zaczęliśmy przyglądać się kolejnym trasom. Kilka z nich od razu zwróciło naszą uwagę i bardzo możliwe, że w najbliższych dniach spróbujemy którejś z nich.

Na razie wróciliśmy do hotelu odpocząć po pierwszej rowerowej wycieczce. Wieczorem planujemy jeszcze spacer po Livigno, a później wracamy do pizzerii, w której wczoraj zjedliśmy jedną z najlepszych pizz, jakie kiedykolwiek trafiały na nasz stół.

Jeżeli kolejne dni będą wyglądały choć w połowie tak dobrze jak dzisiejszy, to zapowiada się naprawdę udany tydzień w Livigno.

Dodaj komentarz