Zwiedzając Park Archeologiczny Neapolis spodziewaliśmy się przede wszystkim starożytnych zabytków. Chcieliśmy zobaczyć amfiteatr, kamieniołomy i miejsca związane z historią Syrakuz.
Nie spodziewaliśmy się jednak, że jednym z najmocniejszych wspomnień z tego dnia okaże się wystawa rzeźb Igora Mitoraja.
Już pierwsze prace robiły ogromne wrażenie. Monumentalne głowy i postacie pojawiały się pomiędzy skałami, ruinami i starożytnymi budowlami. Wyglądało to tak naturalnie, jakby były częścią tego miejsca od setek lat.

Im dalej spacerowaliśmy, tym częściej zatrzymywaliśmy się nie przy zabytkach, ale właśnie przy rzeźbach. Było w nich coś niezwykłego. Z jednej strony nowoczesna sztuka, z drugiej starożytne otoczenie. Wszystko idealnie do siebie pasowało.

Najbardziej podobało mi się to, że rzeźby nie były ustawione w jednym miejscu jak w muzeum. Trzeba było je odkrywać podczas spaceru. Czasem pojawiały się pomiędzy drzewami, innym razem na tle skał lub starożytnych ruin.
Przyznam, że przed wizytą w Syrakuzach nie wiedziałam zbyt wiele o Igorze Mitoraju. Kojarzyłam jedynie jego charakterystyczną rzeźbę stojącą przez lata na Rynku Głównym w Krakowie, ale nigdy nie interesowałam się bliżej jego twórczością.
Dopiero spacer po parku archeologicznym sprawił, że zaczęłam szukać informacji o artyście. Okazało się, że Igor Mitoraj był polskim rzeźbiarzem znanym na całym świecie, a jego charakterystyczne prace przedstawiające fragmenty ludzkich twarzy i postaci można spotkać w wielu miastach Europy.

Patrząc na monumentalne rzeźby ustawione pomiędzy starożytnymi ruinami Syrakuz, łatwo było zrozumieć, dlaczego zdobył międzynarodowe uznanie. To było jedno z tych spotkań ze sztuką, których zupełnie się nie planuje, a które zostają w pamięci na długo po powrocie do domu.
Szczególne wrażenie robiło samo połączenie miejsca i sztuki. Starożytne kamieniołomy, antyczne ruiny i współczesne rzeźby tworzyły niezwykłą całość. Nie miałam wrażenia, że oglądam wystawę. Bardziej przypominało to spacer po miejscu, w którym sztuka od zawsze była częścią krajobrazu.

Dopiero po powrocie zaczęłam czytać więcej o tej wystawie. Okazało się, że nie była ona stałym elementem parku archeologicznego. Tym bardziej cieszę się, że mieliśmy okazję ją zobaczyć.
Zwiedzając Neapolis spodziewaliśmy się przede wszystkim starożytnych zabytków. Tymczasem jednym z najciekawszych wspomnień okazało się właśnie spotkanie z twórczością Igora Mitoraja.
Było w tym coś niezwykłego. Starożytne ruiny, kamieniołomy, antyczny krajobraz i monumentalne rzeźby współczesnego polskiego artysty stworzyły połączenie, którego zupełnie się nie spodziewaliśmy.
To jedno z tych miejsc, które zostają w pamięci znacznie dłużej, niż można było przypuszczać przed wejściem do parku.
