Co odpuściliśmy na Islandii i nie żałujemy

Przed wyjazdem na Islandię miałam w głowie klasyczną listę: zobaczyć jak najwięcej, wykorzystać każdą godzinę i wrócić z poczuciem, że nic nie zostało pominięte. Im bliżej wyjazdu, tym bardziej zaczęło do mnie docierać, że w pięć dni napewno nie ogarniemy wszystkiego.

Dzisiaj myślę, że właśnie to, że nie próbowaliśmy zobaczyć wszystkiego, sprawiło, że ten wyjazd był mniej męczący i dał nam więcej przyjemności.

Nie objechaliśmy całej Islandii

Przy krótkim wyjeździe bardzo łatwo wpaść w pułapkę: skoro już lecimy tak daleko, trzeba zobaczyć wszystko.

My wybraliśmy południe i fragment zachodu wyspy. Zamiast codziennie robić setki kilometrów, woleliśmy zobaczyć mniej, ale mieć czas wysiąść z auta, posiedzieć chwilę i nacieszyć się miejscem.

Nie wróciłam z poczuciem, że czegoś zabrakło. Wróciłam z poczuciem, że naprawdę tam byłam.

Nie jedliśmy codziennie w restauracjach

Przed wyjazdem dużo czytałam o cenach i trochę bałam się kosztów.

Szybko okazało się, że nie trzeba codziennie chodzić do restauracji, żeby poczuć klimat miejsca. Część posiłków robiliśmy sami, a czasem wybieraliśmy po prostu coś prostego.

I szczerze? Dzisiaj bardziej pamiętam miejsca i wspólne chwile niż to, co jedliśmy.

Odpuściliśmy część popularnych atrakcji

Nie wszystko, co jest obowiązkowym punktem internetu, musi być obowiązkowym punktem naszego wyjazdu.

Są miejsca bardzo znane i bardzo piękne, ale przy krótkim pobycie trzeba coś wybrać i z czegoś zrezygnować.

Czasem lepiej zostać godzinę dłużej przy jednym wodospadzie niż jechać dalej tylko po zdjęcie.

Zostawiliśmy sobie trochę luzu

Przed wyjazdem chciałam rozpisać każdy dzień co do minuty i wykorzystać każdą godzinę. Szybko okazało się jednak, że na Islandii nie wszystko da się przewidzieć.

Pogoda potrafi zmienić plany, czasem człowiek zwyczajnie ma ochotę zostać gdzieś dłużej, a czasem miejsce okazuje się ciekawsze niż wyglądało na zdjęciach.

Zostawiliśmy sobie trochę przestrzeni i dzięki temu wyjazd był spokojniejszy, mniej męczący i dał nam więcej przyjemności.

I właśnie dlatego powstał ebook

Po powrocie zostało mi tyle notatek, zapisanych tras, przemyśleń i praktycznych informacji, że szkoda było je zostawić w folderze ze zdjęciami.

Dlatego powstał ebook o naszej podróży po Islandii. Nie po to, żeby pokazać idealny wyjazd, tylko żeby pokazać, jak wyglądało to u nas naprawdę.

Jeśli planujesz Islandię i lubisz konkretne informacje z perspektywy zwykłych podróżników, może Ci się przydać.

👉 Zobacz ebook o Islandii https://www.naffy.io/lena-c6D89/islandia-w-5-dni-plan-podrozy-i-praktyczny-przewodnik-dIS

Dodaj komentarz