
Ojców większości osób kojarzy się z jedną trasą. Brama Krakowska, Kaplica na wodzie, spacer doliną i powrót.
Ale jest też druga strona tego miejsca. Spokojniejsza, mniej oczywista.
I właśnie tam prowadzi szlak prądnickich młynów.
Trochę historii
Dzisiaj trudno w to uwierzyć, ale kiedyś wzdłuż całej rzeki Prądnik działało około 40 młynów. Jak na tak krótką rzekę to naprawdę dużo.
Okolica była rolnicza, a bliskość Krakowa sprawiała, że młyny miały gdzie sprzedawać swoje produkty. Dzięki spokojnemu nurtowi rzeki warunki były dobre, a młynarstwo rozwijało się tu przez lata.
Dzisiaj zostało około kilkunastu obiektów. Część jest zachowana, część niszczeje, ale nadal tworzą bardzo ciekawy szlak.
Nasze pierwsze przejścia
Ten temat nie wziął się u nas znikąd. Jeździliśmy tędy już wcześniej, kiedy mój mąż robił pracę zaliczeniową o szlaku prądnickich młynów. Wtedy było więcej sprawdzania, szukania
i przechodzenia konkretnych miejsc.
Dzisiaj wracamy tu już spokojniej. Ale dzięki temu wiemy, że to nie jest przypadkowa ścieżka tylko naprawdę ciekawy kawałek tej doliny.
Jak przebiega szlak
Szlak prowadzi wzdłuż rzeki Prądnik.Zaczyna się w okolicach Prądnika Korzkiewskiego i ciągnie się aż do Pieskowej Skały.
Po drodze mija się:
- dawne młyny
- skały i wąwozy
- jaskinie
- miejsca, które większość osób po prostu omija
To nie jest jedna konkretna trasa. Można przejść fragment. Można przejechać całość.
Rower czy spacer
Najlepiej sprawdza się rower. Pozwala zobaczyć więcej i przejechać cały odcinek bez pośpiechu. Ale spokojnie można iść pieszo. To też ma sens, tylko trzeba wybrać krótszy fragment. Samochodem też da się podjechać w wybrane miejsca, ale wtedy traci się cały urok tej trasy.
Co jest po drodze
Po drodze trafiają się różne młyny.
Niektóre zachowane bardzo dobrze, z budynkami i dawną infrastrukturą.
Inne w gorszym stanie, czasem już tylko jako ślady po dawnej działalności.
Są miejsca, gdzie młyny zostały przerobione na gospodarstwa agroturystyczne.
Są też takie, które stoją opuszczone i powoli znikają.
Między nimi pojawiają się znane miejsca:
Brama Krakowska, Kaplica na wodzie, okolice zamku.
Ale na tej trasie nie one są najważniejsze nie są najważniejsze.
Dlaczego warto
Bo to zupełnie inny Ojców. Mniej ludzi, więcej ciszy. Więcej przestrzeni, mniej „atrakcji”.
To dobra trasa dla tych, którzy chcą zobaczyć coś więcej niż tylko główny szlak.
Nasz plan
Planujemy wrócić tu jeszcze raz, tym razem typowo rowerowo. Przejechać całość spokojnie
i zrobić aktualne zdjęcia każdego z miejsc. Bo to jest dokładnie ten typ trasy, który warto pokazać szerzej.
Na koniec
Jeśli byłeś już w Ojcowie i masz wrażenie, że wszystko widziałeś, to bardzo możliwe, że właśnie tego miejsca jeszcze nie znasz.
I warto to zmienić.