Zimą Puszcza Niepołomicka wygląda spokojnie i pusto. Cisza, śnieg, mało ludzi na ścieżkach. To właśnie wtedy najłatwiej zapomnieć, że las to nie park i nie przestrzeń „do wszystkiego”. Ta tablica przypomina o zasadach, które w lesie obowiązują zawsze – niezależnie od pory roku i liczby spacerowiczów. Dlaczego las to nie park Las to przestrzeń dzika, … Czytaj dalej Spacer z psem w Puszczy Niepołomickiej zimą – odpowiedzialność, nie swoboda
Kategoria: Podróże
Kiedy zaczęła się Islandia
Pierwsze kilometry po wyjeździe z Keflavíku. IIslandia zaczęła się od maila, który pojawił się na mojej służbowej poczcie. Jedna z wielu ofert biura podróży. Mogłam ją usunąć bez czytania. Ale jej nie usunęłam. W środku były zdjęcia. Czarne plaże. Wodospady spadające w pustkę. I zorza polarna. Coś, co od dawna mnie przyciągało. Od dawna chciałam … Czytaj dalej Kiedy zaczęła się Islandia
Wyjazdy, które się nie wydarzyły
Nie każdy wyjazd dochodzi do skutku. I nie zawsze da się to przewidzieć wcześniej. Były takie momenty, kiedy byliśmy już spakowani albo prawie w drodze, a mimo to trzeba było zawrócić albo zrezygnować. Raz prawie dojechaliśmy do granicy. Samochód zaczął zachowywać się nie tak, jak powinien. Co prawda był sprawdzany u mechanika przed wyjazdem, więc … Czytaj dalej Wyjazdy, które się nie wydarzyły
Kontuzja na nartach, moment, w którym zmienia się podejście
Na jednym z wyjazdów w Polsce skręciłam nogę. Sama kontuzja nie była bardzo poważna, ale wystarczyła, żeby na jakiś czas przestać jeździć i dać nodze spokojnie dojść do siebie. Od początku wiedziałam, że na narty wrócę. Nie było w tym żadnego dramatu ani myśli o rezygnacji. Bardziej chodziło o to, żeby wszystko wyzdrowiało i nie … Czytaj dalej Kontuzja na nartach, moment, w którym zmienia się podejście
Narty z dziećmi i szkółka. Jak to u nas wyglądało
Kiedy zaczynaliśmy jeździć z dziećmi na narty, nic nie było od razu poukładane ani zaplanowane. Wszystko wychodziło po kolei i raczej w praktyce niż w teorii. Starszy syn na początku korzystał z instruktora. Chodziło o pierwsze oswajanie się z nartami, stokiem i samą jazdą. W tamtym czasie ja również uczyłam się jeździć, więc dużo rzeczy … Czytaj dalej Narty z dziećmi i szkółka. Jak to u nas wyglądało
Narty zaczęłam w dorosłym wieku
Narty zaczęłam w dorosłym wieku Na nartach nie wychowałam się od dziecka. Zaczęłam dopiero wtedy, kiedy nasze dzieci były małe. Wszystko ruszyło od jednego prezentu. Nasz syn dostał na Mikołaja narty od chrzestnej. Miał wtedy trzy albo cztery lata. To był moment, w którym pomyśleliśmy, że może spróbujemy razem. Mąż jeździł już wcześniej, choć bez … Czytaj dalej Narty zaczęłam w dorosłym wieku
Narty w pięć osób z psem – jak to ogarnąć
I właśnie od tej chwili spokoju można cofnąć się do początku – do decyzji, które trzeba było podjąć jeszcze przed wyjazdem. Dlaczego narty w pięć osób z psem to wyzwanie Dzień bez nart, dyżur przy psie – też jest częścią takiego wyjazdu. To nie jest wyjazd „jak każdy inny”.Pięć dorosłych osób, duży pies, jeden samochód … Czytaj dalej Narty w pięć osób z psem – jak to ogarnąć
Cavalese, narty kiedy nie wszyscy jeżdżą
Po kontuzji narciarskiej pojechaliśmy z dwójką dzieci na zaplanowane ferie do Cavalese. Wyjazd był ustalony wcześniej i zdecydowaliśmy się pojechać zgodnie z planem. Młodszy syn był jeszcze mały i to z nim spędzałam większość czasu. Sama wtedy nie jeździłam. Minęły dopiero trzy tygodnie od kontuzji i to było za krótko, żeby wracać na narty. Skupiliśmy … Czytaj dalej Cavalese, narty kiedy nie wszyscy jeżdżą
Bellamonte zimą – nasz wyjazd narciarski w praktyce
Bellamonte to miejsce, do którego pojechaliśmy na zimowy wyjazd narciarski.Był to wyjazd rodzinny, z psem, dlatego codzienna organizacja musiała być rozłożona na dyżury i różne tempo dnia. Nie wszyscy byli na stoku w tym samym czasie, co w praktyce miało duże znaczenie. W tym wpisie zapisuję, jak ten wyjazd wyglądał w praktyce: organizacja, narty, codzienność … Czytaj dalej Bellamonte zimą – nasz wyjazd narciarski w praktyce
Plan minimum, dlaczego warto go mieć przed każdym wyjazdem
Zanim gdziekolwiek wyjadę, zawsze mam w głowie plan minimum.To nie jest rozpiska godzin ani lista atrakcji. Plan minimum to kilka prostych punktów: jedno miejsce, które naprawdę chcę zobaczyć, jeden spokojny spacer, jeden moment bez pośpiechu. Taki plan ratuje wyjazd, kiedy: pogoda się psuje, ktoś jest zmęczony, plany trzeba zmienić w ostatniej chwili. Reszta to bonus.Jeśli … Czytaj dalej Plan minimum, dlaczego warto go mieć przed każdym wyjazdem