Nasza trasa po Islandii – 5 dni

Tak wyglądała nasza trasa po Islandii w 5 dni

Kiedy planowałam tę podróż, wiedziałam, że w 5 dni jesteśmy w stanie zobaczyć część Islandii. W tydzień pewnie dałoby się objechać całą wyspę, ale już w biegu, bez zatrzymywania się na dłużej. Teoretycznie to możliwe, tylko miałam wrażenie, że wtedy więcej siedzi się w samochodzie niż korzysta z tego co przygotowała nam natura na Islandii.

Dlatego wybrałam trasę, która była możliwa do zrobienia w 5 dni, ale dawała przestrzeń na zatrzymanie się tam, gdzie naprawdę warto.

Dzień 1 – pierwsze spotkanie z Islandią

Pierwszy dzień to moment, w którym Islandia pokazuje się od razu z tej mocnej strony. Wodospady, które zna się ze zdjęć, okazują się dużo większe i głośniejsze, niż można się spodziewać.

Czarna plaża nie jest tylko ładna, tylko surowa i trochę niepokojąca. A lodowiec przestaje być czymś z oddali, tylko staje się realnym miejscem, do którego można podejść.

To był intensywny dzień, ale idealny na początek.

Pierwsze miejsce, które robi wrażenie od razu.

Dzień 2 – krajobrazy jak z pocztówki

Drugiego dnia trasa prowadziła dalej na wschód. To moment, w którym pojawiają się widoki, które większość osób kojarzy z Islandią. Ogromne przestrzenie, kaniony i laguny lodowcowe robią niesamowite wrażenie. Jedno miejsce było zupełnie inne od drugiego, a mimo to wszystko tworzyło spójną całość.

To jeden z tych dni, kiedy trudno przestać patrzeć.

Jedno z tych miejsc, gdzie warto się na chwilę zatrzymać.

Dzień 3 – klasyczna Islandia

Trzeci dzień był bardziej uporządkowany. To tutaj trafiliśmy w miejsca najbardziej znane, takie jak gejzery, wodospady i przestrzenie, gdzie widać, jak bardzo Islandia jest żywa.

Po dwóch intensywnych dniach to był moment, kiedy można było trochę zwolnić, ale nadal czuć ogromną skalę tego miejsca.

Tutaj zaczyna się zupełnie inny krajobraz.

Dzień 4 – Islandia w pigułce

Gejzery na żywo wyglądają zupełnie inaczej niż na zdjęciach.

Czwarty dzień był jednym z najbardziej różnorodnych. W krótkim czasie zmieniały się krajobrazy, pojawiały się nowe miejsca, inne niż wszystko, co widzieliśmy wcześniej.

To dzień, który pokazuje, że Islandia nie jest jednorodna. Każdy fragment tej wyspy ma swój charakter.

Im bliżej, tym więcej wody i mniej widoczności.

Dzień 5 – spokojne zakończenie

Ostatni dzień był już spokojniejszy. To moment, kiedy człowiek zaczyna układać sobie w głowie całą tę podróż.

Jeszcze kilka przystanków, jeszcze kilka widoków, ale już bez presji. Bardziej domknięcie tej drogi niż kolejne zwiedzanie.

Takie widoki pojawiają się tam co chwilę.

CZY 5 DNI WYSTARCZY

Z jednej strony tak. W 5 dni można zobaczyć naprawdę bardzo dużo i poczuć Islandię. Z drugiej strony to kierunek, który zostawia niedosyt.

Gdybym planowała tę podróż jeszcze raz, pewnie rozważyłabym 7 dni. Nie dlatego, że trzeba zobaczyć więcej. Tylko dlatego, że w niektórych miejscach chce się zostać trochę dłużej.

ZAKOŃCZENIE

Ta trasa była przemyślana, ale nie była idealna i to chyba jej największa zaleta. Islandia i tak zrobi swoje. Zmieni pogodę, pokaże coś, czego nie było w planie, albo każe się zatrzymać
w miejscu, którego w ogóle nie brało się pod uwagę.

W ostatni dzień jechaliśmy z Ólafsvík, czyli z półwyspu Snæfellsnes, więc sama droga zajęła nam już sporo czasu. Chcieliśmy jeszcze zobaczyć Reykjavik, Blue Lagoon i Grindavík, ale szybko okazało się, że tego dnia nie da się zrobić wszystkiego na spokojnie.

Blue Lagoon przy czterech osobach to koszt około 2000 zł. Teoretycznie można tam spędzić tyle czasu, ile się chce, ale w praktyce większość osób siedzi około dwóch godzin. U nas wyglądało to tak, że i tak nie mielibyśmy więcej czasu, więc uznaliśmy, że nie ma sensu jechać tam tylko na chwilę.

Do tego zabrakłoby już czasu na Grindavík. Zamiast tego wybraliśmy gorącą rzekę, którą znaleźliśmy już na miejscu jako alternatywę. I to była jedna z lepszych decyzji, bardziej naturalnie, spokojniej i dużo bardziej islandzko.

Dokładną trasę, z konkretnymi miejscami i tym, co naprawdę się sprawdziło w praktyce, opiszę w e-booku, który ukaże się w przyszłości. Tutaj zostawiam tylko ogólny zarys tej podróży.

Dodaj komentarz