Nie wiem, czy ktoś to przeczyta

Miałam pisać o podróżach.

O miejscach, w których byłam. O trasach, planach, sprawdzonych rzeczach.

I dalej chcę to robić.

Ale po drodze wydarzyło się coś innego.

Zamiast opisywać kolejne miejsca, zrobiłam podróż w zupełnie inną stronę.

W głąb moich wspomnień.

Ta książka nie jest przewodnikiem w takim sensie, jaki planowałam.

A jednak trochę nim jest.

Tylko że prowadzi nie po mapie, ale po miejscach, które pamiętam z dzieciństwa.

Chciałam je zatrzymać.

Zanim znikną całkiem albo staną się tylko jakimś rozmytym obrazem.

Na początku pomyślałam o tym bardzo prosto.

Że to może być prezent komunijny dla mojej bratanicy.

Coś, co zostanie. Co będzie inne niż wszystko.

A potem zaczęłam pisać dalej.

I zrozumiałam, że to nie jest tylko dla niej.

Że mój brat też to przeczyta.

I zobaczy nasze dzieciństwo trochę inaczej.

Trochę tak, jak je pamiętam. A trochę tak, jak je sobie dopowiedziałam.

Bo w tej historii jest jedno i drugie.

Wspomnienia i wyobraźnia.

I chyba właśnie z tego to wszystko się wzięło.

Dodaj komentarz