Wczorajsza lekcja z leśnej drogi

Wczoraj pojechaliśmy z mężem na rowerach do Puszczy Niepołomickiej. Zwykła, spokojna wycieczka. Jechaliśmy powoli leśną drogą, tak jak zawsze w takich miejscach, gdzie spacerują ludzie i pojawiają się zwierzęta.

Na jednej z dróg z naprzeciwka szła rodzina z małym dzieckiem i dwoma niewielkimi psami puszczonymi luzem. Psy najpierw szły przy właścicielach, więc spokojnie jechaliśmy dalej.

W pewnym momencie jeden z psów zmienił kierunek i zaczął iść w stronę mojej drogi. Nie wbiegł pod rower, ale dla mnie był to wyraźny sygnał, żeby się zatrzymać. W takiej sytuacji nie ryzykuję, więc zahamowałam, żeby mieć pewność, że nie potrącę psa.

Jadący za mną mąż również zaczął gwałtownie hamować. Niestety nie zdążył wytracić prędkości i przeleciał przez kierownicę roweru.

Skończyło się to bardzo boleśnie. Potłuczenia i trzy palce wybite albo złamane.

Najbardziej przykre w tej sytuacji było jednak coś innego. Właściciele psów stwierdzili tylko, że psy przecież szły bokiem. Nie padło nawet zwykłe pytanie, czy wszystko w porządku i czy ktoś nie potrzebuje pomocy.

My sami mamy psa i dobrze wiemy, że każdy pies potrafi być nieprzewidywalny. Dlatego kiedy widzimy pieszych albo rowerzystów, zawsze bierzemy naszego psa bliżej albo zapinamy go na smycz.

Las jest dla wszystkich. Pamiętajmy tylko, że jesteśmy tam gośćmi, a jego prawdziwi mieszkańcy żyją tam każdego dnia.

Dodaj komentarz