
Nie każdy Czarny Staw leży w Tatrach. Jeden z nich jest ukryty w środku Puszczy Niepołomickiej.
Wczoraj pojechaliśmy z mężem na rowerach do Puszczy Niepołomickiej. Pogoda była piękna. Ciepło, słońce i taki spokojny dzień, kiedy dobrze jest po prostu być w lesie.
Dojechaliśmy nad Czarny Staw. I wtedy pomyślałam, że znam już trzy miejsca o tej samej nazwie.
Pierwszy to Czarny Staw pod Rysami w Tatrach. Drugi to Czarny Staw na Hali Gąsienicowej. No i ten trzeci, dużo spokojniejszy, ukryty wśród drzew w Puszczy Niepołomickiej.

Każdy z nich jest zupełnie inny, ale każdy ma w sobie coś podobnego. Ciemną taflę wody i ciszę, która sprawia, że wszystko na chwilę cichnie.
W pobliżu tego miejsca znajduje się również zagroda z żubrami. Nie są one przy samym Czarnym Stawie, ale niedaleko, więc zawsze próbujemy zajrzeć i sprawdzić, czy uda się je zobaczyć.
Tym razem znowu się nie udało. Ani kiedyś, ani wczoraj.
Może następnym razem będziemy mieli więcej szczęścia.
