
Kilka dni temu na trawniku pojawiły się pierwsze fioletowe krokusy. Myślałam wtedy, że to już cały wiosenny zwiastun na ten moment.
A dziś znalazłam kolejne. Tym razem żółty i biały.
Jakby ogród powoli się budził i pokazywał po kolei, co jeszcze było schowane pod ziemią przez całą zimę.
Lubię takie momenty. Człowiek idzie przez ogród jak zwykle, a tu nagle coś nowego.
Wygląda na to, że wiosna dopiero zaczyna się rozkręcać.
