Jak zaplanowałam naszą podróż na Islandię

Kiedy zapadła decyzja, że jedziemy na Islandię, zaczęły się prawdziwe przygotowania.
Od początku postanowiłam zorganizować tę podróż samodzielnie. Chciałam wszystko poukładać po swojemu i spróbować zaplanować całą trasę dla naszej rodziny.

Najpierw zaczęłam od lotów. Sprawdzałam różne terminy, porównywałam ceny i dni wylotu. Islandia nie jest miejscem, do którego leci się na chwilę, dlatego ważne było, żeby dobrze zaplanować czas na miejscu.

Kiedy bilety były już kupione, podróż nagle stała się bardzo realna.

Kolejnym krokiem było planowanie trasy. Zaczęłam czytać o miejscach, które warto zobaczyć, oglądać zdjęcia i zaznaczać kolejne punkty na mapie. Szybko okazało się, że na Islandii jest tak dużo niezwykłych miejsc, że trudno byłoby zobaczyć wszystko podczas jednej podróży.

Dlatego trzeba było wybierać.

Patrzyłam na mapę i próbowałam ułożyć trasę tak, żeby przejazdy nie były zbyt długie,
a jednocześnie żebyśmy mogli zobaczyć jak najwięcej pięknych miejsc. Z czasem z tych punktów zaczął powoli układać się plan naszej wyprawy.

Mapa Islandii, na której zaczęłam planować naszą podróż

Zastanawiałam się też, ile dni powinniśmy spędzić na Islandii. Początkowo myślałam o tygodniu. Teoretycznie w siedem dni można objechać całą wyspę, ale miałam wrażenie, że byłoby to bardzo szybkie zwiedzanie. Chciałam nie tylko zobaczyć miejsca z mapy, ale też mieć czas, żeby naprawdę nacieszyć się tymi miejscami.

Trasa, którą zaplanowałam, była jednak możliwa do zrealizowania w pięć dni. Dwa dodatkowe dni oznaczałyby kolejne koszty: dłuższy wynajem samochodu, dodatkowe noclegi i codzienne wydatki na miejscu. A Islandia jest naprawdę drogim krajem.

Na decyzję o długości wyjazdu wpłynęła jeszcze jedna, bardzo przyziemna sprawa. W domu został nasz pies. W czasie naszej nieobecności mieszkał u nas dziadek, który się nim zajmował. Wiedzieliśmy, że będzie miał dobrą opiekę, bo bardzo się lubią. Mimo to nie chcieliśmy wyjeżdżać na zbyt długo i obarczać kogoś opieką nad naszym domem i psem na wiele dni.

Dlatego pięć dni wydawało się rozsądnym rozwiązaniem. Wystarczająco długo, żeby zobaczyć Islandię, ale też na tyle krótko, żeby nikogo zbyt długo nie angażować w opiekę nad naszym pupilem.

Dziś wiem, że gdybym wtedy wiedziała o kilku miejscach i atrakcjach, które odkryłam dopiero później, pewnie zdecydowałabym się na siedem dni. Ale w tamtym momencie nie miałam jeszcze tej wiedzy.

Mimo wszystko pięć dni pozwoliło nam zobaczyć naprawdę bardzo dużo.

Kiedy trasa była już mniej więcej gotowa, zaczęłam szukać noclegów. Zależało mi na tym, żeby znajdowały się w miejscach, które będą pasowały do naszego planu dnia. Islandia jest dużą wyspą i czasem kilkadziesiąt kilometrów może zrobić dużą różnicę.

Kolejną ważną sprawą był samochód. Na Islandii bez auta trudno się poruszać, bo wiele miejsc znajduje się z dala od większych miast. Dlatego wynajem samochodu był jednym z pierwszych punktów planowania.

Z każdym kolejnym krokiem wszystko zaczynało się powoli układać. Jednocześnie pojawiało się też trochę niepewności. Planowałam wszystko sama, więc naturalnie zastanawiałam się, czy wszystko dobrze ułożyłam. Czy trasa będzie wygodna, czy nie będzie za dużo jazdy i czy zdążymy zobaczyć to, co najważniejsze.

Planowanie podróży ma jednak w sobie coś bardzo przyjemnego. To moment, kiedy oglądasz zdjęcia miejsc, które dopiero zobaczysz, czytasz o nich i wyobrażasz sobie, jak będzie wyglądała ta podróż.

Jak wyglądała nasza trasa po Islandii i jakie miejsca wybraliśmy? O tym opowiem w kolejnym wpisie.

Dodaj komentarz