
Dzisiaj rano na trawniku zobaczyłam dwa krokusy.
Trawa po zimie wygląda jeszcze dość mizernie. Zeschnięte źdźbła, trochę chłodu w ziemi, wszystko takie jeszcze nie do końca obudzone. A jednak między tym wszystkim stoją dwa małe fioletowe kwiaty.
Jakby ktoś je tam postawił na znak, że wiosna już powoli zaczyna zaglądać do ogrodu.
Kilka kolejnych znalazłam pod jałowcem. Tam mają trochę ciszej, trochę cieplej. Ale te dwa na trawie stoją zupełnie na widoku.

Zawsze mnie to zadziwia. Skąd one wiedzą, że to już ten moment?
Nie sprawdzają prognozy pogody, nie patrzą w kalendarz. Po prostu wychodzą z ziemi, kiedy uznają, że już nadszedł czas.
Pierwszy znak, że zima powoli nas opuszcza.