Kontuzja na nartach, moment, w którym zmienia się podejście

Na jednym z wyjazdów w Polsce skręciłam nogę. Sama kontuzja nie była bardzo poważna, ale wystarczyła, żeby na jakiś czas przestać jeździć i dać nodze spokojnie dojść do siebie. Od początku wiedziałam, że na narty wrócę. Nie było w tym żadnego dramatu ani myśli o rezygnacji. Bardziej chodziło
o to, żeby wszystko wyzdrowiało i nie robić nic na siłę.

Po tej sytuacji zaczęłam jeździć ostrożniej. Nie z lęku, tylko z większą świadomością. W głowie pojawiły się granice, których wcześniej tak bardzo nie czułam. To nie była nagła decyzja, raczej stopniowa zmiana podejścia. Wiem, że nie chcę już szaleć na stoku, tylko jeździć tak, żeby czuć się pewnie i bezpiecznie.

Narty się dla mnie nie skończyły. Po prostu zaczęłam podchodzić do nich spokojniej.

To jeden z tekstów z serii o naszych wyjazdach narciarskich. Spisane bez udawania doskonałości.

Dodaj komentarz