
Dobry wyjazd narciarski nie zaczyna się od zjazdu, tylko od spokojnego planu.
Na narty można pojechać dwa razy: raz na urlop, drugi raz na logistyczny poligon doświadczalny.
Ten wpis jest o tym pierwszym wariancie – jak przygotować wyjazd narciarski tak, żeby pierwszy dzień faktycznie był dniem jazdy, a nie biegania po parkingach i kasach.
Zanim w ogóle ruszysz – trzy decyzje, które robią różnicę
Pierwsza decyzja dotyczy celu wyjazdu: czy jedziecie po to, żeby „wyjeździć się do oporu”, czy po to, żeby było przyjemnie.
Druga to podział ról – kto ogarnia karnety, kto sprzęt, kto dzieci.
Trzecia to plan awaryjny na pogodę i zmęczenie, bo one zawsze się pojawiają.
Karnety – nie kupuj w ciemno
Jeśli da się kupić karnety online, to jest to najlepsza decyzja.
Jeżeli kupujecie na miejscu, dobrze wyznaczyć jedną osobę do tej misji, a resztę zostawić przy sprzęcie.
Błędy w typie karnetu czy dacie najlepiej wyłapać od razu przy kasie, zanim wszyscy wjadą na górę
Sprzęt i ubrania – mniej rzeczy, ale mądrzej
Na wyjazd narciarski nie wygrywa ten, kto ma najwięcej rzeczy, tylko ten, kto ma je w logicznej kolejności.
To, co potrzebne zaraz po wyjściu z auta, powinno być na wierzchu.
Wieczorne rzeczy mogą być głębiej – oszczędza to czas i nerwy.
Pierwszy dzień – zaczynamy spokojnie
Pierwszy dzień to rozpoznanie terenu: trasy, bramki, punkty spotkań, dojazdy.
Lepiej zrobić jeden zjazd mniej i jedną przerwę więcej niż zacząć wyjazd od zmęczenia.
Spokojny start procentuje przez cały tydzień.
Dobrze zaplanowany wyjazd narciarski nie polega na tym, że wszystko idzie idealnie.
Polega na tym, że nawet gdy coś się wysypie, wiesz, co zrobić dalej.